Pan Content, czyli content wszędzie

Gdzie się nie obejrzeć, wszędzie on. Jest widoczny w prasie, w telewizji, podkreśla swoją obecność w internecie. Lubi dobre filmy, robi piękne zdjęcia, nie gardzi prozą, czasem coś zrymuje. Dąży do pełni – jego ulubiony kąt ma 360⁰. Na stałe zagościł w dyskusjach, strategiach, kanałach i mediach, zmieniając oblicze współczesnej reklamy. Jak można nazwać to zjawisko? Komunikacja wielokanałowa. Jak jeszcze? Pancontent.

Pan Content to urodzony światowiec, nomen omen – nie zawsze zadowolony. Mimo popularności, pozostał sobą. Nadal rozgadany, jak zawsze erudyta, poliglota i esteta. Dobrze się czuje w towarzystwie alfabetu, chętnie pozuje do zdjęć, nie płoszy go obraz statyczny i ruchomy, jest zawsze dostępny i wiecznie online. W życiu szuka wygody i poręczności. Znajduje popularność i uznanie. Bywa na salonach, jest nagradzany, cytują go znani eksperci.

Pan Content jest popularny

Nie od dziś wiadomo, że Pan Content ma szlacheckie pochodzenie („Content is king”). To mu jednak nie wystarcza, nie wykorzystuje swojej pozycji, wciąż zdobywa nowe, kluczowe pola wpływów. Jest mistrzem autopromocji. Lubi podzielić się refleksją na twitterze, uradzić coś na facebooku, pokazać rodzinę na instagramie. Youtube też jest go pełen. Chce być w gazetach, w radiu, w internecie, telewizji i, o zgrozo, wszędzie czuje się jak w domu. Z czasem każdy chce go oglądać, każdy chce go zacytować, wszyscy liczą na możliwość krótkiego wywiadu.

Pan Content lubi zmiany

Pan Content uwielbia być w ruchu. Cieszy go, kiedy jest lubiany, szerowany, polecany. Z tego powodu często się zmienia. Kocha nowe stylizacje. Czasem jest bardzo elegancki: spotkamy go we fraku, w muszce i lakierkach, tuż przed koncertem operowym. Innym razem stoi pod blokiem, przy trzepaku w bejsbolówce i wyciągniętym dresie, zachwalając nową markę adidasów. Za tydzień widzimy, jak gra na tamburynie, w sztruksach i kaszkiecie. Gdzie? W Portugalii, bo tam poleca spędzać majówkę. Tak czy owak, w wielu rzeczach mu do twarzy. Pasuje mu każdy krój, nieważne: mini czy maxi. Wybiera zgodnie z obowiązującymi trendami i eksperymentuje.

Pan Content nie lubi się powtarzać

Oryginalność jest jego największą cnotą i jednocześnie najgorszą bolączką. Mówi dużo i często, lecz nie lubi banałów. Nie lubi też dwa razy wypowiadać tego samego zdania, co jest bardzo trudne, bo z natury Pan Content jest nieuleczalnym gadułą. Należy do tych ludzi, którzy niechętnie zakładają ponownie ten sam kapelusz, więc zawsze szuka nowego punktu widzenia. Czasem spojrzy na przedmiot oczami dziecka, innym razem: staruszka. Za każdym razem jest to spojrzenie przenikliwe. Dzięki temu trudno nie liczyć się z jego zdaniem.

Pan Content jest niezastąpiony

Pan Content unika formy grzecznościowej. Szybko się zaprzyjaźnia, przechodzi na „ty”, staje się potrzebny i w końcu – niezastąpiony. Ze wszystkimi znajdzie wspólny język. Wie, kiedy zażartować, a kiedy zachować powagę. Mówi, co chce. Niekoniecznie to, co myśl. Powtarza głośno i wyraźnie, by wszyscy go usłyszeli. Nie boi się żadnego tematu, ma gotową odpowiedź na wszystko. Każde słowo ma dla niego wartość. Każde zdanie umie zakończyć puentą. Mimo wielu zajęć jest bardzo dostępny: łatwo go znaleźć w wyszukiwarce, nigdy nie odwołuje umówionego spotkania. Wie, gdzie jest jego miejsce i właśnie to miejsce zajmuje.

Warto go poznać! Umówcie się na kawę – Pan Content na pewno się ucieszy.


Umów spotkanie pisząc na adres: k.mikolajczyk@skivak.pl