Live streaming w content marketingu. Czy warto być „tu i teraz”?

Content marketing wypłynął na szerokie wody mobilnego live streaming’u. Technologia transmitowania treści na żywo została zainicjowana już kilka lat temu, jednak dopiero od zeszłego roku transmitowanie rzeczywistości poprzez urządzenia mobilne bezpośrednio na portale społecznościowe, osiągnęło taką popularność, by zyskać miano wiodącego trendu w video marketingu w roku 2017.

Użytkownicy z grupy „early adopters” mieli sposobność zaznajamiać się z live streaming’iem już od kilku lat, poprzez aplikacje takie jak Livestream, Periscope, Meerkat czy Twitch. Jednak dopiero w zeszłym roku, 6 kwietnia, trend ten urósł do rangi globalnego i zdobył fanów wśród ludzi, którzy nigdy nie byli nawet świadomi tego zjawiska. [1]. Tego dnia Mark Zuckerberg ogłosił, że Facebook wprowadza nową funkcjonalność „Facebook Live”. Celem nadrzędnym było zwiększenie wszystkim dostępu do materiałów, które „dzieją się tu i teraz”. Według twórców oznaczało to, że nasze telefony stały się pełnoprawnymi kamerami TV, a użytkownicy Facebook’a dziennikarzami rozlokowanymi dosłownie po całym świecie. Co więcej, odbiorcy tych przekazów mogą również na żywo obserwować przyrost reakcji na dany materiał – przysłowiowe „lajki” unoszą się na tle oglądanego filmu i przelatują przez ekran w towarzystwie pozostałych reakcji.

Właśnie dlatego teraz jest moment, kiedy stream’owanie powinno na stałe zagościć w Twojej strategii content marketingowej.

Czy warto być „na żywo”?

Wykorzystanie materiałów video w Facebook’owych feedach wzrosło czterokrotnie[2], a live stream’owane zaczynają być wszystkie wydarzenia – od koncertów i wywiadów, aż po relacje z sejmu, czy debaty prezydenckie w USA[3]. Bardzo ważny dla użytkowników Facebook’a jest również fakt, że firma Zuckenberg’a wysoko pozycjonuje tego rodzaju materiały, dzięki czemu dużo łatwiej trafić do większej (i lepiej przefiltrowanej) grupy docelowej.

Oczywiście, nie tylko Facebook oferuje narzędzia do masowego streamowania na żywo. Pod koniec 2016 podobna funkcja została uruchomiona w ramach Instagram Live, a na początku lutego 2017 YouTube wprowadził opcję streamowania dla wszystkich użytkowników >10 000 subskrybentów. Pełna lista najpopularniejszych aplikacji dostępna tutaj.

Często obserwując ludzi np. na koncertach nasuwa mi się pytanie: co jest ważniejsze? Dobre stream czy wspomnienia? 

Przykład z naszego podwórka

Ciekawym case study tego, jaki impakt może mieć pojedyncza transmisja live na całą markę, jest sytuacja, która miała miejsce 3 grudnia w Krakowie. Podczas 37 gali KSW, transmitowanej w Polsacie w systemie pay-per-view, jeden z odbiorców transmitował materiał za darmo, za pomocą Facebook Live. Jego stream zebrał ponad 30 000 oglądających, co przy oryginalnej cenie Polsatu (40 zł za odbiornik) wynosi ~1,3 mln zł straty dla marki. Policja zatrzymała już podejrzanego, któremu grozi do 2 lat pozbawienia wolności[4]. Jak zatem ocenić tę sytuację? Czy jest to niedocenienie przez Polsat trendu live streamingu, czy nadużycie dostępnego wszystkim narzędzia?

Naturalność – dawno zapomniana wartość

Wyjaśnienie fenomenu oglądania rzeczy, które dzieją się „tu i teraz” jest bardzo proste: forma komunikacji „na żywo” wzbudza wśród odbiorców wyjątkowo duże zaufanie i zainteresowanie, z uwagi na naturalność przekazu. Znacznie większa wiarygodność jest spowodowana brakiem możliwości edycji materiału po jego stworzeniu, co uniemożliwia nadawcom stworzenie idealnej i zaplanowanej kreacji, niczym „ze stock’a”. Odbiorcy jednak nie oczekują całkowitej perfekcji, czy świetnego światła pod każdym kątem, tak jak wymaga się tego w wysokobudżetowych filmach czy reklamach. Wręcz przeciwnie – wszystkie „wady” materiału kręconego na żywo są automatycznie wybaczane, właśnie ze względu na fakt, że to jest live i wszyscy rozumieją ograniczenia.

Co więcej, live streaming pozwala markom na wejście w pewnego rodzaju relację, w której klient czuje, że firma odkrywa przed nim wszystkie karty, nie mając nic do ukrycia. Pozwala zobaczyć, jak marka wygląda „od środka”. Jest to zatem ruch, który wymaga bardzo dużej odwagi oraz umiejętności improwizacji, a także świetnego pomysłu. Jednak taki przekaz, skutecznie wdrożony, może przekonać do marki odbiorców skuteczniej niż najlepsza reklama tworzona przez miesiące.

Live stream

Live streaming to krok, który wymaga odwagi

Live streaming stał się już wiodącym trendem video marketingu, jednakże nie rozwinął jeszcze w pełni skrzydeł. Większość ekspertów uważa, że dopiero w 2017 roku w pełni poczujemy, co znaczy „być na żywo”, szczególnie jeżeli więcej brandów zdecyduje się na komunikację tym kanałem. Zapewni to upragnioną wiarygodność w oczach konsumentów, którzy zaczęli coraz bardziej ignorować sztuczne, „too good to be real” reklamy. Brandy muszą zrozumieć, że budowanie relacji z konsumentem powinno teraz polegać na maksymalnej personalizacji contentu pod grupę docelową, byciu jak najbliżej odbiorcy, ale przede wszystkim na pokazaniu prawdziwej twarzy. Twarzy, za którą nie stoi tylko korporacyjny logotyp, ale także ludzie, w tym coraz częściej influencerzy.

Jak w przypadku Twojego biznesu można wykorzystać live streaming?

Może warto transmitować organizowany przez Ciebie event, przygotować Q&A z twarzą/ambasadorem firmy lub streamować rozstrzygnięcie konkursu/loterii? A może zaprosisz do współpracy influencer’a, który pokaże Twoją firmę od nowej strony? Pamiętaj, że wystarczy dobry pomysł… i odwaga.


Źródła:

[1] https://www.facebook.com/zuck/posts/10102764095821611

[2] https://www.clickz.com/facebook-sees-q3-revenue-growth-amid-concerns-of-reaching-maximum-ad-load/107702/

[3] http://www.recode.net/2016/10/4/13158384/kaine-pence-vice-presidential-debate-live-watch-stream

[4] http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/policja-zatrzymala-mezczyzne-ktory-na-facebooku-nielegalnie-udostepnial-transmisje-z-ksw-37

Źródło zdjęcia wyróżnionego: https://video-images.vice.com/_uncategorized/1485896109253-_MAT4600.jpeg